NIEBIESKI, BIAŁY, CZERWONY

Odgadywanie, jakie symbole kryją się za poszczególnymi kolorami było i jest doskonałą zabawą. " Kolory niebieski, biały i czerwony dość dobitnie wyrażają trzy siły, jakie kierowały losem naszego narodu". Tylko że jeśli chcemy zachować chronologię, nie należy mówić: niebieski, biały, czerwony, lecz: biały, niebieski, czerwony.

Na samym początku świeżo ochrzczona Francja, nosząca dumą swe nowe, całkowicie germańskie, imię, jawi nam się w białym płaszczu, haftowanym w lilie. Jej ojcem chrzestnym jest św. Remigiusz, matką chrzestną zaś św. Genowefa, ten zuchwały i pomysłowy naród tworzy, trochę dla zabawy, ochotę z pobożności, strzeliste białe katedry w stylu nie tyle gotyckim, co ostrołukowym albo po prostu francuskim. Ale nie przesadzajmy z tą świętością; Francja, której dziełem są także wyprawy krzyżowe, której patronem jest archanioł Michał, Francja - starsza, choć nie zawsze posłuszna córka kościoła, sprawiająca Ojcu Świętemu niemałe kłopoty z powodu swego ciągle odradzającego się gallikanizmu, Francja oddana pod opiekę Matce Boskiej przez Ludwika XIII, wcale nie jest dewotką: to szorstka, rubaszna baba, lubująca się w słonych dowcipach i obżarstwie.

Nie sądźmy jednak, że owa mistyczna Francja żyje przeszłością sprzed Rewolucji. Nigdy nie miała się lepiej niż ; XIX wieku: "Ratujcie, ratujcie Francję w imię SacróCoeur" i w XX -- wraz z Ernestem Psicharim, wnukiem niedowiarka Renana, z ciągle rozdartym między socjalizmem a chrześcijaństwem Peguym czy z Claudelem, dla którego Bóg może być tylko katolicki.

Francja rzadko kiedy przystrojona była tak bogato w aureole jak w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat; jej katolicki panteon wzbogacił się najpierw w roku 1925, następnie zaś w 1933 o dwie urocze święte: Teresę i Bernadetę, które natychmiast zyskały ogromną popularność i których sława przekroczyła granice kraju. Że nie wspomnę o ojcu de Foucauld, który jest zaledwie błogosławiony. Poza tym mamy jeszcze w odwodzie Ojca Lamy.

Biała, mistyczna linia, linia Joanny d'Arc i Świętego Ludwika, nigdy nie była równie silna jak w czasach ojca Combes, później zaś ministrów i prezydentów socjalistycznych.

Kolor niebieski zawsze szedł w parze z białym. Niebieski oznacza zjadliwy dowcip i sarkazm Ruteboeufa, Rabelais, Cyrana, Moliere'a, La Fontaine'a, Boileau, Beaumarchais, Voltaire'a, którzy bawią się kosztem wszelkiej, tymczasowej bądź duchowej, wielkości. Kolor niebieski to potężny wybuch śmiechu, który rozlega się od średniowiecznych fabliau aż po bajki, od fars po satyry, od Pantagruela po Sganarelle'a, od Scapina po Figara.

Nie ma tu nawet śladu mistycznych porywów czy metafizycznego niepokoju: jedynie pełna sceptycyzmu i okraszona dowcipem obserwacja życia. Nie ma zadufania w sobie; naród wystrzega się wielkich urojeń, wierząc jedynie w to, co da się dotknąć, zamiast zaś karmić się pięknymi słówkami woli zjeść dobrą zupę. I nie ma lepszej rozrywki niż wykpiwanie duchowieństwa, jako że antyklerykalizm istnieje we Francji równie długo jak sam Kościół; nigdzie też nie wyśmiewano się tak bardzo z mnichów i siostrzyczek jak w czasach naszych pobożnych przodków.

Podczas gdy kolor biały oznacza rycerzy i księży, niebieski to mieszczaństwo, ograniczone wraz z Chrysalem i Gorgibusem, rozumujące wraz z Kartezjuszem, pobożnym pielgrzymem z Kościoła Matki Boskiej w Loreto, szlachetne wraz z Corneillem, pełne blasku wraz z Madame de Pompadour, Diderotem, Fragonardem, Chardinem, epickie wraz z Hugo, zrodzonym z połączenia błękitu z bielą.

Pod koniec XVIII wieku wolterowski błękit przyćmiewa bourbońską i kapłańską biel. Jednakże kolor niebieski jest kolorem mieszczańskim i zamierza nim pozostać: rok 1789 to wybuch mieszczańskiego gniewu. Czerwień pojawia się wraz z Babeufem i Sprzysiężeniem Równych i czym prędzej zostaje zaakceptowana. Zupełnie jak wandejska biel: wojna Niebieskich i Białych będzie wyjątkowo straszna, obydwa zaś obozy dopuszczą się aktów niewypowiedzianego okrucieństwa.

Warto przypomnieć, w jakich okolicznościach narodziła się trójkolorowa flaga. Akcja rozgrywa się w Palais-Royal. Porywczy Camille Desmoulins przemawia do ludu opisując niebezpiecznie zbliżające się wojsko. Chodzi o to, by patrioci mieli swój znak rozpoznawczy. Porwany własną przemową Camille zrywa kwiat z drzewa, przyczepia go do kapelusza i namawia słuchaczy, by poszli w jego ślady. Wkrótce krzewy rosnące wokół Port-Royal zostają doszczętnie ogołocone. Jednakże zieleń to kolor znienawidzonego hrabiego d'Artois, trzeba zatem wymyślić coś innego. Wybór pada na barwy herbu stolicy: niebieską i czerwoną, później zaś, z inicjatywy Lafayette'a, dołącza się do nich biel, kolor króla. Trzeba przyznać, że Francja wyszła cało z opresji: gdyby nie hrabia d'Artois, miałaby w swej fladze zieleń, a przecież żaden kolor nie jest dlań równie niemiły jak właśnie zieleń.

Napoleon, którego nie sposób powiązać ani z błękitem, ani bielą, oparł swe imperium na mieszaninie bieli z błękitem, czym zasłużył sobie na wrogość zarówno Niebieskich, jak i Białych. Obdarzał względami Kościół, mówiąc: "jeden ksiądz zastępuje mi trzech żandarmów".

Wraz z Ludwikiem XVIII następuje agresywny powrót bieli; w latach 1788-1814 nic się nie wydarza. Rok 1814 to dziewiętnasty rok panowania Ludwika XVIII, który rządzi od roku 1795, kiedy to umiera Delfin. Natomiast Karol X koronuje się i namaszcza w Reims, jak za dawnych dobrych czasów monarchii, nie udaje mu się jednak wyleczyć z gruźlicy węzłów chłonnych. Frywolny hrabia d'Artois zamierza panować jako bardzo chrześcijański monarcha, brak mu jednakże i inteligencji, i wszelkich zalet. Nic więc dziwnego, że ów tak nijaki kolor biały w 1830 roku nie wytrzymuje ponownego naporu niebieskiego. W 1875 roku próbuje wprawdzie pojawić się po raz kolejny, lecz hrabia de Chambord, który ma wstąpić na tron jako Henryk V pragnie narzucić Francji białą flagę, na co Francja odpowiada tak: "Stokrotne dzięki, Panie, lecz albo będziesz trójbarwny, albo wcale".

Pod koniec wieku następuje rozłam w bieli. Katolicy oddzielają się od rojalistów, kładąc tym samym kres nieporozumieniom, które budziły wobec nich podejrzenia. Ołtarz oddziela się od tronu, kropidło zaś nie chce więcej znać berła.

Tak więc, począwszy od roku 1830 aż po dziś dzień, nie licząc drobnych przerywników w postaci II Cesarstwa, Komuny i Rewolucji Narodowej, przeważa radykalny i socjalistyczny kolor niebieski. Jednak czerwony ciągle odnosi nowe zwycięstwa. On również może się pochwalić długoletnią tradycją i szlacheckim pochodzeniem. Francja, starsza córa Ko­ścioła, to także starsza córa Rewolucji. Stworzyła ona wprawdzie wyprawę krzyżową i nadała jej nazwę, ale jej także dziełem jest słowo "socjalizm" oraz treść, jaką ono ze sobą niesie. Nasz kraj zawsze miał w zanadrzu mnóstwo określeń, pełnych magii i dynamitu, i zawsze gotów był je wypuszczać w świat, nie licząc się z konsekwencjami.

Lata 1789 i 1830 były zwycięstwami mieszczańskimi, natomiast 1848 i 1871 to próby zdobycia władzy przez robotników. W roku 1848 to wlaśnie ludzie w ubraniach roboczych manifestowali pod Ratuszem i mało brakowało, aby trójkolorowa flaga nie ustąpiła miejsca czerwonej. Lecz Lamartine, urodzony w bieli, podobnie jak inni rodzą się w purpurze, przywdział niebiesko biało czerwoną barwę Republiki, Napoleona i Ludwika Filipa, wołając; "Czerwony sztandar krążył jedynie po Polu Marsowym, zbroczony krwią, podczas gdy trójkolorowy objechał całą Europę, przy dźwiękach trąb obwieszczających zwycięstwo". Tak oto jednym trafnym zdaniem poeta ocalił trójbarwną flagę.

W roku 1871, w oblężonym Paryżu, przeciw Rządowi Obrony Narodowej powstaje czerwona Republika, która przy pomocy robotników usiłuje wcielić w życie zasady z 1848 i 1793 roku.

Czerwona Francja jest równie mistyczna jak biała; ma ona swoje wyższe sfery, kantyczki, proroków, męczenników, dziewice, święte i mnóstwo stacji metra. Ma także swoje miejsca pielgrzymek, jak choćby Mur des Fćdćres, swoje dni skupienia i dni zwycięstwa. To Francja, która maszeruje od Place de la Bastille do Place de la Nation wywrzaskując jednym tchem, w tej samej kakofonii dźwięków Marsyliankę i Międzynarodówkę, wymachując jednocześnie trójkolorową flagą i czerwonym sztandarem. W istocie Francja niebieska i Francja czerwona uścisnęły sobie ręce i obydwie ciągle obecnej i ciągle aktywnej Francji białej dają dowód nowej tolerancji w naszej Historii.

 

 

poprzednia strona | strona główna

 

 

copyright © by Tomasz Gocłowski 2004 - 2005